Msza Święta w kontekście koronawirusa

Dość kontrowersyjnym w ostatnich miesiącach tematem było pogodzenie obecności na Mszy Świętej i obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. O ile unikanie skupisk ludzkich było w okresie największych wzrostów zakażeń jak najbardziej wskazane, o tyle swoiste „przeciąganie” obostrzeń w kościołach było dla katolików niezrozumiałe.

Czy kościół powinien zostać otwarty?

Kościół – podobnie jak inne, zainteresowane podmioty – był zawsze solidarny w kontekście zachęcania ludzi do przestrzegania obostrzeń. Problem pojawił się wówczas, gdy – w przeciwieństwie do innych obiektów – budynki sakralne wciąż były dostępne tylko dla niektórych. Łatwo zatem zrozumieć osoby, dla których coniedzielna Msza Święta jest szczególnie ważnym przeżyciem, gdyż sklepy, markety, boiska, targi i hotele (o np. plażach nie wspominając) były wtedy – są nadal – otwarte. Mało tego – w wielu przypadkach trudno o realne przestrzeganie obostrzeń. Każdy, kto np. odwiedził Władysławowo, dobrze o tym wie.

Niepraktyczne ograniczenia

W przypadku Kościoła, rzetelne przestrzeganie obostrzeń przynosi te same problemy epidemiologiczne, co np. w służbie zdrowia. Okazuje się bowiem, że – od strony formalnej – osoby przebywające poza kościołem są skuteczniej chronione przed zarażeniem COVID-19. A począć w sytuacji, gdy np. jest zimno, pada deszcz lub np. pogoda nagle się załamie? Czy wtedy takie osoby nadal są chronione przed jakimkolwiek zakażeniem?

Podsumowując, nietrudno dojść do wniosku, że obostrzenia pandemiczne mogłyby zostać lepiej przemyślane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *